Waleczni gorzowianie | 08-09-2008r.
Serce rośnie, gdy swoje chłopaki biją się jak równy z równym z najlepszą drużyną w kraju. AZS AWF Gorzów po 16 latach wrócił do ekstraklasy i od razu sprawił megasensację. Zremisował z naszpikowaną gwiazdami Wisłą Płock 24:24 – pisze „Gazeta Wyborcza Gorzów”.Trener akademików Michał Kaniowski przyznał, że już od środy nie mógł spokojnie spać. Większość ludzi w jego zespole to ekstraklasowi debiutanci. On sam jest jednym z tych nielicznych, którzy kiedyś posmakowali elity. - Dokładnie 25 lat temu był ten pierwszy raz - opowiadał Kaniowski. -Też mieliśmy młody zespół, złożony ze swoich ludzi, głodny sukcesów. Wtedy na początek przyjechało do nas Wybrzeże Gdańsk. Prawie sama kadra Polski, głośne nazwiska. Grało się dwa mecze. W sobotę jeszcze przegraliśmy, ale w niedzielę byliśmy górą, a potem utrzymaliśmy się wśród najlepszych. Może ta wspaniała historia teraz się powtórzy Byłoby wspaniale.
Oczywiście po awansie AZS AWF musiał się wzmocnić. Z Kwidzyna przyjechał do nas Bartosz Janiszewski, a z Chrzanowa Marcin Skoczylas. Ważną siłą gorzowskiej drużyny są jednak wychowankowie. Nasi sąsiedzi z ulicy, koledzy z uczelni. Niedawno tą świetną drogą poszły z sukcesami nasze koszykarki, teraz panie naśladują piłkarze ręczni.
- Zwycięstwa, awanse i medale takich drużyn smakują zdecydowanie najlepiej - stwierdził dziekan zamiejscowego wydziału kultury fizycznej Tomasz Jurek. - Już pierwszy mecz pokazał, na jak i zawodnicy mogą liczyć doping. Za swoich kciuki trzyma cały Gorzów. Do tego oni sami, swoją postawą na boisku, dali nam wielkie powody do dumy.
- Z wielką Wisłą Płock zagraliśmy w sobotę na remis. W Polsce uznano to za ogromną sensację. Na razie zdobyliśmy jednak tylko jeden punkt, a przed drużyną długi, wyczerpujący sezon. Sezon, w którym mamy do zrealizowania jeden cel: zostać wśród krajowej elity piłki ręcznej na dłużej. - Na pewno będą trudne chwile, pot, krew i łzy ze złości - zakończył trener Kaniowski. - Z tymi ludźmi, ambitnymi, którym niestraszne są nawet najwyższe przeszkody i przeciwności, łatwiej iść do przodu. Nikt nam w ekstraklasie niczego nie da w prezencie. Z tak ogromnymi sercami i mądrością na boisku sami możemy sięgnąć po to, co wydaje się dla niektórych nieosiągalne.



















nie wypadazyx ( 11-09-2008 )
Do xyz Mówienie o B.Kowalczyku mały człowiek jest nie na miejscu na tej stronie.