Piotrcovia i SPR uciekają | 20-09-2007r.
Trener Piotrcovii Roman Jezierski dotrzymał słowa. Jego zespół wygrał 30:25 z Zagłębiem Lubin i z kompletem zwycięstw - wraz z lubelskim SPR mającym lepszy stosunek bramek -prowadzi w tabeli ekstraklasy. Mistrzynie Polski bilans kompletu punktów zachowały po udzieleniu w Słupsku lekcji młodemu zespołu Słupii (44:16).
Spotkanie z brązowymi medalistkami poprzednich rozgrywek rozpoczęło się jednak zupełnie nie po myśli piotrkowskiego szkoleniowca – pisze „Przegląd Sportowy”. Przyjezdne w 6. minucie prowadziły aż 5:1. W zespole gospodyń w pierwszych minutach do bramki potrafiła trafić jedynie Ewa Dominiak. Jej koleżanki grały jednak coraz skuteczniej i szybko zniwelowały straty. W 19. minucie po rzucie Kristiny Repelewskiej (kiedyś Svatko) było 7:7. Kolejne trzy bramki uzyskała Piotrcovia (Repelewska, Kamila Szczecina, Kinga Polenz) i siedem minut przed końcem pierwszej połowy wicemistrzynie Polski objęły prowadzenie 10:7. W lubińskiej drużynie celnie rzucały: Klaudia Pielesz i Elżbieta Olszewska i to głównie dzięki tym zawodniczkom Zagłębie do przerwy utrzymywało bramkowy kontakt z gospodyniami.
W drugiej połowie Piotrcovia szybko powiększyła przewagę, która utrzymywała się na poziomie 3-4 bramek. Mimo ambitnej gry lubiniankom nie udało się odrobić tej straty. W piotrkowskiej drużynie na słowa szczególnej pochwały zasługują: zdobywczyni dziewięciu bramek Repelewska oraz walcząca bardzo odważnie Kamila Szczecina. - Cieszymy się bardzo z tej wygranej. Starałyśmy się wypaść w tym meczu jak najlepiej i to się udało. Uważam jednak, że możemy grać jeszcze lepiej - powiedziała po spotkaniu Szczecina. Znakomicie spisywała się także bramkarka Beata Kowalczyk, która obroniła kilka bardzo trudnych piłek.
- Myślę, że trzeba już przestać zacząć mówić o moim zespole, że gra osłabiony brakiem Agaty Wypych, Sylwii Lisewskiej i Gabrieli Kornackiej. Pozostałe zawodniczki spisują się naprawdę dobrze - powiedział szkoleniowiec Piotrcovii Roman Jezierski. - Mecz z Zagłębiem zaczęliśmy źle, jednak na szczęście szybko złapaliśmy swój rytm i w efekcie zwyciężyliśmy.
- To dopiero początek sezonu i przodownictwo jest bardzo ulotnym określeniem - podsumowała spotkanie trenerka Zagłębia Lubin Bożena Karkut. - Dzisiaj zabrakło w moim zespole kluczowych defensorek, stąd tak duża liczba straconych bramek - dodała trenerka drużyny.
Na odnotowanie zasługuje wyczyn bramkarki Dableksu Gdańsk Małgorzaty Sadowskiej, która w pierwszej połowie rzutami przez całe boisko zdobyła dwa gole.
Po dwudziestu minutach Dablex prowadził ze Startem Elbląg dziesięcioma bramkami (17:7), po czterdziestu - dwudziestoma (31:11). Wynik się nie zmniejszał, choć trener Jerzy Ciepliński wpuścił na parkiet rezerwowe. Spośród nich największe słowa uznania należą się Aleksandrze Mielczewskiej. Przyjemnie jest oglądać taką zabawę w piłkę ręczna. Bo meczem trudno było to nazwać.
ostatecznie gdańszczanki wygrały 44:21.
Byłyśmy winne kibicom takie show za poprzednia porażkę z Zagłębiem. Ją jeszcze sama nie mogę uwierzyć w taka skuteczność - śmieje się Małgorzata Sadowska. - Zależało mi bardzo, żeby nie osiąść na laurach i przewagę ciągle powiększać. Liczę że taki mecz podbuduje zespół przed trudną wyprawą do Lublina - podsumował trener Ciepliński.
W derby Pomorza Zachodniego zmierzyły się zespoły, które dotąd nie zapisały na swoje konto choćby punktu. Różnica klas była bardzo widoczna i ostatecznie AZS Politechnika Koszalińska zdecydowanie pokonała Łącznościowca Szczecin 32:14.
Wyniki meczów 4. kolejki:
Słupia Słupsk - SPR Safo Lublin 16:44 (10:21)
Finepharm-Carlos Jelenia Góra - KPR Ruch Chorzów 33:30 (17:13)
Łączpol Gdynia - Zgoda Ruda Śląska 27:19 (10:10)
AZS Politechnika Koszalińska - Łącznościowiec-Poczta Polska Szczecin 32:14 (18:6)
Piotrcovia Piotrków Tryb. - Interferie Zagłębie Lubin 30:25 (15:13)
Dablex AZS AWFiS Gdańsk - Start Elbląg 44:21 (25:11)


















